RELACJE, POŁĄCZENIA WSPOMNIENIA

Pociągiem nr 6631 do Cieszyna Błażej Forjasz

Pociąg nr 6631 przy peronie 3
Drugi dzień marca 2002 roku był raczej ciepłym i bezchmurnym wczesnowiosennym dniem. Postanowiłem wrócić do domu z Bielska-Białej pociągiem o 14:42 (nr 6631). Jego tradycyjny skład to dwukrotnie skrócona wersja czterowagonowej Bipy, czyli wagonów piętrowych. Na czele naszego pociągu EU07-309 z katowickiej lokomotywowni. Skład pociągu podstawiony już wcześniej i znajduje się jak zostało ogłoszone przez stacyjne megafony „Na torze 5 przy peronie 3. Jest to skład od strony kładki dla pieszych”. Pomysł umieszczania na bielskim dworcu dwóch składów pociągów przy jednym peronie był już od dawna realizowany.

Lokuję się na górnym poziomie pierwszego wagonu i obserwuję pasażerów zdążających do naszego pociągu oraz do EN57 jadącego do Wadowic. Dziś sobota, więc frekwencja w naszym pociągu, wyruszającym z niegdysiejszej stolicy województwa w popołudniowym szczycie przewozowym nie jest wysoka (niska również nie). Jest parę osób wracających z pracy, większość pasażerów stanowią osoby, wracające np. z zakupów, wizyty u znajomych...

Nad pociągiem pojawiła się w rozkładzie złowroga litera G w kółeczku, co oznacza, że pociąg „kursuje do odwołania”. Jest to efekt niedostatecznego dofinansowania pociągów w województwie przez samorząd. Zatem kolej tym znaczkiem określiła, jakie pociągi mogą być zlikwidowane. Myliłby się ktoś, kto sądzi, że były to składy o najniższej frekwencji na danych liniach. W przypadku linii Bielsko-Biała - Cieszyn było to umieszczanie znaczków G w pociągach wg ich obiegu (sic!).

Punktualnie ruszamy. Prędkość do Wapienicy jest niezbyt wysoka, słychać już charakterystyczny stukot trójosiowego środkowego wózka piętrusa. Na bielskich przystankach dziś mało osób się dosiada (w dni robocze do tego pociągu na Zachodzie wsiadało ok. 10 osób, z czego kilka jechało do Aleksandrowic, w Górnym do 5, Wapienicy ok. 5-10). Na stacji Bielsko-Biała Wapienica pierwsze krzyżowanie i oczekujemy 5 min. na pociąg z naprzeciwka. Taka sytuacja będzie się powtarzać jeszcze dwukrotnie. Do Jaworza Jasienicy nasza lokomotywa wreszcie może pokazać swoje możliwości eksploatacyjne, ja tymczasem cały czas jestem zapatrzony w okno. Czy jadę pierwszy, czy setny raz tą samą trasą lubię oglądać co się dzieje za oknem. Zawsze można coś ciekawego odkryć.

W Grodźcu Śląskim wsiada turysta. Podczas zakupu biletu zapytał konduktora, czy nie będzie likwidacji pociągów na tej linii, bo słyszał takie pogłoski. Konduktor tylko wzruszył ramionami. Dla mnie takie działanie byłoby przysłowiowym „strzałem w stopę” kolei. Wszak pociągi jeździły z niezłą frekwencją, prędkości też były nie najgorsze, oferta dobra. No, ale cóż wszystko się zmienia...

Postój w Skoczowie
W Skoczowie kolejny postój, tym razem 7 minutowy - oczekiwanie na mijankę z pociągiem nr 6630 do Bielska (1 x EN57), i okazja do zrobienia pamiątkowego zdjęcia. W Goleszowie ten sam czas postoju - tym razem czekamy na (jeszcze) pospieszną „Olzę” do Katowic. Był to jeden z pociągów kursujących jako składy wagonowe na linii Bielsko-Cieszyn. Pozostałe składy wagonowe kursowały w pociągach z Bielska do Cieszyna o 3:42 (do Zebrzydowic), 10:28, 15:36, 22:20, a z powrotem z Cieszyna o 4:21, 5:35, 10:22, 14:06, 18:41 (do Goleszowa, stamtąd do Bielska podsył składu w obiegu za poc. nr 8012 rel. Wisła Głębce - Bielsko), poza tym 1 para poc. rel. Bielsko - Wisła Głębce i oczywiście kilka pociągów z kierunku Katowic do Wisły. Tymczasem jeszcze 2 kilometry i wysiadam z tego zacnego pociągu. Pociąg dalej leniwie toczy się z górki w kierunku Cieszyna.

Między Skoczowem a Bładnicami
Odkąd pamiętam miał on zawsze takie długie postoje na stacjach pośrednich oraz frekwencję.
Copyright © Koleje Śląska Cieszyńskiego 2007-
W górę strony