Kolej linowa Goleszów - Leszna Górna Błażej Forjasz

Kolej linowa (napowietrzna) - wielu osobom taka forma transportu kojarzy się z zimowym szaleństwem i popularnymi wyciągami narciarskimi. Jeśli chodzi o nasz region to od razu przychodzi na myśl wyciąg krzesełkowy z dzielnicy Ustronia - Polany na Wielką Czantorię (dokładnie na Polanę Stokłosicę położoną na wysokości 851 m n.p.m.). Tamtejsza kolej jest jednolinowa, co oznacza, że krzesełka są zawieszone na linie nośnej, która jest jednocześnie napędową (ruchomą). Kolej linowa może służyć zarówno przewozom osób jak i towarów. Z racji możliwości przewiezienia większej ilości ładunków na towarowych kolejach linowych stosuje się też system dwulinowy, w którym wagonik toczy się po nieruchomej linie zwanej nośną, natomiast jest ciągnięty za pomocą innej liny (napędowej). Takie właśnie rozwiązanie techniczne miała interesująca towarowa kolej linowa, biegnąca z Goleszowa do Lesznej Górnej, która funkcjonowała przez ok. 40 lat zeszłego wieku.

Przebieg

Taki środek transportu buduje się zwykle, gdy występują dość znaczne przeszkody terenowe, które uniemożliwiają, bądź czynią nieopłacalnymi inne formy przemieszczania ładunków. Tak było i tym razem. Aby dotrzeć z Goleszowa do Lesznej Górnej należy pokonać zbocza góry Jasieniowa (521 m n.p.m.), natomiast cementownia "Goleszów" i wjazd do kamieniołomu w Lesznej Górnej leżą na wysokościach wahających się między 340 a 360 m n.p.m. Przy takich różnicach poziomów nie opłacało się budować kolei naziemnej, a transport drogowy był w takich warunkach utrudniony, początkowo z powodu braku drogi Goleszów - Dzięgielów, a później w związku z jej kiepskim stanem (droga nieutwardzona). Jej prosty przebieg w planie wynikał z technicznych ograniczeń takiej kolei - zmiana kierunku wymusza budowę kosztownej stacji załomowej.

Historia

Położenie cementowni "Goleszów" uwarunkowane było lokalizacją w okolicy znacznych zasobów wapienia (zwanego łupkiem cieszyńskim bądź goleszowskim). W latach trzydziestych zeszłego wieku z powodu wyczerpywania się surowca na górze Jasieniowa podjęto decyzję o powstaniu kamieniołomu w Lesznej Górnej wraz z transportową koleją linową. Zaprojektowano i zbudowano ją w czasie II wojny światowej. Przy budowie pracowali więźniowie istniejącego od lipca 1942 do stycznia 1945 roku niemieckiego nazistowskiego podobozu Auschwitz-Birkenau, znajdującego się wówczas w cementowni. Praca i warunki życia były bardzo ciężkie - wystarczy wspomnieć o zimowej pracy więźniów ubranych w lekkie pasiaki i noszących drewniane chodaki na bosą stopę... Według relacji okolicznych mieszkańców częściowo zmontowane stalowe słupy nośne lin kolejki transportowane były na wozach ciągniętych przez grupy więźniów.

W tym czasie wybudowano fundamenty pod słupy tej kolei. Po wojnie kontynuowano budowę, wraz z jej jednoczesną intensyfikacją w czasie realizacji tzw. "Planu Trzyletniego" (lata 1947-1949). Ostatecznie w 1951 roku oddano do użytku kolej linową oraz kamieniołom w Lesznej Górnej. Ich koszt wyniósł 12,9 mln ówczesnych złotych.

Na skutek wyczerpywania się złóż kamienia przydatnego w produkcji cementu w Lesznej Górnej (kamień posiadał za mało tlenku wapnia do produkcji cementu) stopniowo zaniechano wydobycia tego kamienia dla cementowni koncentrując się na uzyskiwaniu surowca do budowy dróg i budownictwa. Pierwszego stycznia 1973 (bądź 1976) roku kamieniołom w Lesznej Górnej (wraz z koleją linową) przejęło "Przedsiębiorstwo Produkcji Kruszyw Mineralnych i Lekkich" z Katowic (z siedzibą przeniesioną następnie do Krakowa).

Dlatego też cementownia zakupywała coraz mniej kamienia wapiennego z Lesznej Górnej. W 1974 r. było to 50%, natomiast rok później niespełna 29% surowca potrzebnego do produkcji cementu. Pozostałą część przywożono transportem kolejowym z kamieniołomów znajdujących się w Bukowej i Czatkowicach koło Krzeszowic. Był to kamień wapienny odpadowy, co rzutowało na jego cenę. Przykładowo w 1970 roku koszt 1 tony własnego kamienia (w zależności od wielkości produkcji) wynosił ok. 60 - 80 zł, natomiast cena zakupu i transportu z Bukowej to 47,80 zł, a z Czatkowic 30,28 zł.

Kolej linowa została definitywnie zamknięta w 1984 roku, a kilka lat później rozebrano ją. Pozostało po niej wiele śladów m.in. fundamenty podpór, linii telefonicznej oraz most ochronny nad drogą Dzięgielów - Cisownica.

Dane techniczne, kwestie związane z eksploatacją

Załadunek kamienia był prowadzony na stacji początkowej w Lesznej Górnej. Znajdował się tam specjalny rygiel odczepiający wagoniki do załadunku kruszywa. Wagony te były wypinane z lin nośnych oraz napędowych i wjeżdżały na specjalny odcinek (tzw. tor sztywny), gdzie wagony poruszały się zazwyczaj siłą rozpędu do miejsca, gdzie ładowano urobek. Po załadunku ponownie wpinano je w obieg obydwu lin.

Na stacji końcowej wagony-koleby były rozładowywane metodą grawitacyjną poprzez przechylenie ich nad zsypem. Tam również wagony wypinano z obiegów liny nośnej i napędowej i wjeżdżały one na specjalną szynę nazywaną również torem sztywnym. Po rozładunku ponownie przypinano je w obieg tych lin.

Słupy (podpory) były konstrukcji stalowej (złożonej z kratownic) i miały różną wysokość w zależności od warunków miejscowych. Były one złożone z dwóch poprzeczek. Na górnej znajdowały się oparcia liny nośnej, natomiast dolna pełniła rolę zabezpieczenia przed nadmiernym opadnięciem liny napędowej (znajdowały się na niej specjalne rolki).

Z racji przebiegu trasy i konieczności dostosowania się do zmieniającego się profilu konieczne było wybudowanie słupów o dłuższych niż na pozostałych słupach oparciach lin. Spotkać je można było w tzw. "Kanadzie" tj. kamieniołomie "Goleszowska Górka".

W połowie trasy znajdował się budynek służący za schronienie ślusarzowi chodzącemu zwykle codziennie wzdłuż trasy kolei sprawdzając jej stan techniczny. Tam też znajdowała się stacja naciągowa, która odpowiadała za odpowiednie naprężenie lin nośnych.

Z racji podziału lin nośnych na środku trasy były ich w sumie cztery w całym przebiegu kolei. Liny nośne, na których poruszały się wagony ładowne miały większą średnicę, aniżeli te po których toczyły się wagony próżne. Lina napędowa była jedna na całą trasę kolei.

Wzdłuż trasy kolei linowej biegła linia telefoniczna umożliwiająca łączność między stacją początkową, końcową oraz budynkiem ślusarza. Maszynownia kolei (silnik elektryczny o mocy ok. 50 kW) znajdowała się na stacji wyładowczej (końcowej) na terenie goleszowskiej cementowni.

W Goleszowie nad zabudowaniami położonymi przy ulicach Robotniczej, Fabrycznej, Grabowej oraz w Lesznej Górnej przy wyjeździe ze stacji początkowej zamontowano specjalne gęste siatki ochronne (zbudowane z lin) przed spadającymi odłamkami skalnymi. Taką samą funkcję pełniła budowla (tzw. most ochronny) w kształcie dwuspadowego dachu położona nad drogą Dzięgielów - Cisownica.

Kolej ta pracowała zwykle podczas jednej zmiany tj. między 6 rano a 14. Czasami, gdy zaszła potrzeba dostarczenia dodatkowego surowca funkcjonowała ona dłużej. W nocy zwykle była unieruchamiana. Kolej zasadniczo była towarowa, ale bywały przypadki "nieplanowej" podróży pasażerów, którzy nielegalnie wsiadali do niej w miejscach, gdzie przebiegała ona bardzo nisko nad ziemią. Jeśli nie udało się wyskoczyć np. w okolicach "Kanady" nieszczęśni pasażerowie jechali do Lesznej Górnej.

Dane techniczne kolei linowej Goleszów - Leszna Górna

Stan obecny, zwiedzanie jej śladów

Do dzisiaj ślady po niej są dobrze widoczne w terenie, zatem zapraszam na spacer. Najlepszą porą jest tu wiosna, bądź jesień, gdy nie ma jeszcze bujnego rozwoju roślinności oraz opadów atmosferycznych, które rozmiękczają drogi i ścieżki.

Zaczynamy naszą wyprawę w centrum Goleszowa. Kierujemy się w stronę Lesznej Górnej, ale za Gminnym Ośrodkiem Kultury (GOK) skręcamy w pierwszą drogę w prawo (ul. Robotnicza) i tą drogą idziemy kilkaset metrów, po przejściu zakrętu w lewo po prawej stronie istniał do czerwca 2011 roku budynek stacji końcowej (wyładowczej) kolei linowej. Idziemy dalej tą ulicą (do końca lat 50. zeszłego wieku przebiegało tu torowisko kolei wąskotorowej) po prawej widząc spore płyty betonowe - pamiątkę po kolei linowej. Docieramy do skrzyżowania z ul. Fabryczną i skręcamy w lewo. Tutaj z kolei ukazują się nam 4 betonowe bloki - były to fundamenty pod słupy kolei linowej. Dalej (z racji budowy nowego budynku na najkrótszej trasie) proponuję przejść (na skrzyżowaniu z ul. Fabrycznej należy iść prosto) ul. Słoneczną i po ok. 300 m skręcić w prawo do góry ul. Jasną (która jest co ciekawe wododziałem między zlewiskami Odry i Wisły). Docieramy do jeziora (dawnego kamieniołomu) o nazwie "Ton" (dawnej Marglowni Starej) i idziemy do góry czarnym szlakiem turystycznym zaraz za jeziorem tym skręcając w lewo i idąc ostro do góry. Docieramy do punktu widokowego, z którego widać pasmo Beskidu Śląskiego na czele z górującą Równicą. Tymczasem za naszymi plecami widzimy kolejne 4 betonowe bloki, co wskazuje, że tutaj przebiegała kolej.


Kierujemy się w stronę kompleksu skoczni narciarskich. Po nasyceniu się widokiem tych obiektów należy wspiąć się do góry, najlepiej wzdłuż pierwszej z lewej skoczni igelitowej (K-30). Wspinaczka się opłaca - za początkiem rozbiegu widać pozostałości po chyba najciekawszym obiekcie związanym z trasą kolei linowej, czyli wiadukcie dawnej wąskotorówki przebiegającej tu nad (!) dawną koleją linową. Wiadukt ten istniał jeszcze ok. roku 2005. My tymczasem idziemy do góry a później prosto, wzdłuż śladów po tej kolei aż dochodzimy do dawnych kamieniołomów wapienia (w latach 90. były tu strzelnice sportowe). Wysoka na 25-30 metrów ściana kamienia robi wrażenie. Patrząc na górę, po prawej stronie zobaczymy przecinkę w lesie, co oczywiście jest przebiegiem dawnej kolei linowej, która miała tutaj najwyższy przebieg nad ziemią - jeszcze w latach 90. w tej przecince istniał słup. Żeby się tam dostać polecam kawałek wrócić i skręcić w lewo w kamienistą drogę. Idziemy nią (po dawnej trasie wąskotorówki) kilkaset metrów i docieramy do skrzyżowania z drogą asfaltową. Po skręceniu w lewo kierujemy się tą drogą do góry mijając czynne strzelnice sportowe (najpierw po prawej, a następnie po lewej stronie) i po tej drugiej skręcamy w lewo. Idziemy do góry trzymając się tej strzelnicy wzdłuż szlaku spacerowego.


Docieramy do rozwidlenia, a nasze oczy przykuwają podobne do bunkrów budynki, w których przebywał ślusarz dbający o poprawny stan techniczny kolejki. Kierujemy się w tą stronę i dalej prosto. Wzdłuż dawnej trasy kolei biegnie droga gruntowa. Tutaj poruszamy się na w miarę płaskim terenie. Gdy teren zaczyna opadać, ślad po linii zaczyna biec w wykopie. W dalszym ciągu widzimy charakterystyczne bloki betonowe. Widać też inne pamiątki, np. pozostałości po słupach linii telefonicznej czy linach. Dalej zbocze Jasieniowej zaczyna dość ostro opadać, a droga gruntowa staje się coraz mniej przyjazna dla pieszego, ale przejście jest możliwe.

Docieramy do największego obiektu inżynierskiego na tej trasie. Jest to budowla, która miała chronić użytkowników drogi z Dzięgielowa do Cisownicy przed spadającymi odłamkami z wagonów. Jest on do dzisiaj dobrze zachowany i stanowi świadectwo kunsztu ówczesnych budowniczych. Widzimy dalszy przebieg trasy kolei linowej, ale niestety nie da się dalej przejść, gdyż trasę blokuje nam m.in. prywatna posesja. Musimy pójść drogą asfaltową w stronę Dzięgielowa, czyli w prawo.





Po dojściu do pierwszego skrzyżowania skręcamy w lewo. Idąc nadal drogą asfaltową ok. 1 km docieramy do kamieniołomu w Lesznej Górnej. Ciężko znaleźć miejsce, gdzie kończyła się ta kolej linowa. Zakład przetwórstwa kamienia w dalszym ciągu pracuje, więc wejście na jego teren jest zabronione. Dodatkowo należy zwrócić uwagę na sygnały alarmowe (które są nadawane w postaci syreny alarmowej kilka minut przed wystrzałem). Należy w tym momencie natychmiast opuścić teren niebezpieczny! Tutaj kończymy nasz spacer.

W artykule skorzystałem z informacji oraz danych od Adama Forjasza i zawartych w przewodniku "Beskid Śląski" Mirosława Barańskiego (Wydawca: Rewasz, 2008), Kroniki Goleszowa (maj 1961), Monografii cementowni "Goleszów" (1889-1979) dr Antoniego Dudka (Goleszów, 1979) oraz czasopiśmie Świat Kolei nr 12/2007 - artykule P. Marka Malczewskiego "Towarowa kolej linowa Bukowa Góra".

Dziękuję byłemu dyrektorowi technicznemu cementowni "Goleszów" Panu Janowi Gałuszcze za ogromną pomoc dotyczącą spraw technicznych tej kolei. Podziękowania składam Państwu Czudkom za pomoc i przekazane zdjęcia autorskie śp. P. Jana Czudka przedstawiające kolej linową. Dziękuję dyrektor GOK Goleszów Pani Lidii Lankocz za pomoc i udostępnione fotografie. Autor.

Zobacz jak wygląda jedyna pracująca towarowa kolej linowa w Polsce, podobna do tej kursującej z Goleszowa do Lesznej Górnej (Janikowo - Piechcin na Kujawach) + jej opis techniczny

Zobacz jak wygląda obecnie zbliżona technicznie kolej linowa Bukowa Góra - Zaręba położona na Dolnym Śląsku (stan na 5 marca 2011 - fotografie zostały wykonane przez autora artykułu).

Zobacz jak wygląda zbliżona technicznie czynna towarowa kolej w miejscowości Lietavská Lúčka na Słowacji
Copyright © Koleje Śląska Cieszyńskiego 2007-
W górę strony